Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

1

1

Jak sprawdzić sito - tester DELTA T

Tester adhezji

Giełda maszyn

Zielony eco pur, limonowy cytrynian i "polska starówka"

Tegoroczne targi Glasstec obfitowały w wielu nowych dostawców, zwłaszcza z dalekiego wschodu. To co łączyło ich z naszym krajem, to grupa Polaków, pracująca jak mrówki przy montażu i demontażu stoisk.


Niedaleko takiego stoiska, na którym codziennie można było usłyszeć oryginalną, graną na żywo muzykę, usytuowaliśmy się z własną – ecową ekspozycją.
Mimo, że byliśmy w tym roku nieco schowani za plecami naszych współwystawców, codziennie odwiedzało nas liczne grono klientów i partnerów z całego świata m.in. Bośni i Hercegowiny, Brazylii, Chin, Francji, Korei, Litwy, Meksyku, Łotwy, Rosji, Turcji, Ukrainy, Włoch czy USA.


Dużym powodzeniem cieszyła się nasza masa uszczelniająca do szyb zespolonych – eco pur. Nie dość, że wolna od toksycznej rtęci, szkodliwych ftalanów i niezawierająca deficytowego PolyBD, to stając twarzą w twarz z globalnymi problemami i drastycznymi podwyżkami – ku niezadowoleniu konkurencji - utrzymała niską, atrakcyjną cenę. Wszystko to dzięki ekologicznym i alternatywnym półproduktom, przez które eco pur stał się najbardziej niezależną od wahań surowcowych masą na świecie.

Wielu z tych, którzy przychodzili na nasze stoisko, aby dowiedzieć się czegoś więcej o „zielonym” eco purze, zainteresowanych było także sitem molekularnym, szprosami czy ramkami dystansowymi.

Zawodowe rozmowy umilała własnej produkcji eco cytrynówka. Zwiększenie zawartości limonek w limonie wpływało pozytywnie na ocieplenie i rozluźnienie atmosfery. Wielu chciało poznać tajemnicę tego magicznego napoju. Niestety, jego ściśle strzeżona receptura znana jest tylko wybrańcom naszej firmy. Na otarcie łez, serwowaliśmy gościom specjały polskiej kuchni m.in. żurek, czy bigos, a tym, którzy zapragnęli przygotować je we własnym kraju – służyliśmy radą.

 

Jak podczas każdej edycji targów, również i tym razem mogliśmy liczyć na kilkunastoosobową grupę z Polski, która codziennie przypominała nam o naszym kochanym kraju i z którą wieczorami ruszaliśmy na podbój dusseldrofskiej starówki.

Nawet liczna ekipa temperamentnych Hiszpanów, nie była w stanie zrównać się z nami w przyśpiewkach i tańcach, co wzbudziło ogólny zachwyt – wydawałoby się - sztywnej niemieckiej społeczności.
 
Tradycją stały się już wycieczki do „rozlewni” Killepitscha. Ta regionalna nalewka na długo pozostanie w naszej pamięci…:)